Nadchodzi era micro płatności

Do zapłaty za ładowanie kart telefonicznych przez Internet czy regulowania należności za ogłoszenia handlowe zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Ale wciąż wielu z nas nie może przywyknąć do faktu, że teraz większość artykułów popularnych serwisów informacyjnych trzeba zapłacić. Okazuje się, że w Internecie niewiele zostało informacji, z których można korzystać za darmo. Za co najczęściej płaciliśmy w roku 2010? Za co jeszcze będziemy płacić za rok?

 

Prasówka za drobne

Kilka lat temu artykuły popularnych czasopism można było czytać w Internecie za darmo. Od około dwóch lat za rozwinięcie przedruku w sieci trzeba zapłacić. Odbywa się to za pomocą mikropłatności SMS. Płacimy od 2 złotych plus VAT do nawet 9 złotych plus VAT za jednorazowy dostęp. Wielu osobom ten fakt nie przeszkadza. Wskazują, że mimo wysokich cen za jeden artykuł, które nie raz nawet przewyższają cenę całego papierowego wydania – internetowe przedruki są wygodniejsze. Czytamy to, co nas interesuje. Można artykuł wydrukować lub zachować do przeczytania w off-line. Specjaliści wskazują, że Polacy chętnie kupują z e-gazety, dlatego także mikropłatności się rozwijają – można wykupować dostęp abonamentowy, zarówno na czas jak i ilości przedruków.

 

Żadnych ściąg

Popularne serwisy zawierające streszczenia, opracowania oraz notatki także powoli wprowadzają dostęp do zasobów tylko po opłaceniu abonamentu. Okazało się bowiem, że wszelkiego rodzaju ściągi to towar, który bardzo dobrze rozprowadza się w sieci. Każdy więc chce na nich zarobić. Stwarza się więc serwisy, które monitorują nie tylko treści materiałów i pomocy naukowych ale także ilość pobierania. Zakładając konto zawsze mamy do dyspozycji możliwość darmowych pobrań. Lecz później należy albo zapłacić za kolejne sztuki, albo za transfer albo za czas dostępu do danych. Wiele serwisów jednak pamięta o uszczuplonej kieszeni uczniów i studentów i po godzinie 22.00 odblokowują większość zasobów, z których do godziny 6.00 można swobodnie korzystać.