3 największe błędy w biznesie internetowym
Internet nie daje anonimowości – tego zdążyliśmy się nauczyć. Natomiast wciąż ciężko jest się nam przyzwyczaić, że sieć także wykreowała pewne prawa. Szczególnie jeśli chodzi o nowoczesne przedsiębiorstwa, które właśnie na narzędziach internetowych oparły swoją działalność. Jakie błędy najczęściej popełniamy chcąc zaistnieć z naszym biznesem w sieci? Oto siódemka, które w ostatnich latach wysunęła się na prowadzenie.
Po pierwsze: Brak wirtualnej twarzy
GUS informuje, że tylko 65% przedsiębiorstw posiada własną stronę internetową. Jest to niewielki odsetek, szczególnie, że zdecydowana większość firm, bo ponad 90% posiada dziś stały dostęp do internetu. Wiele firm ogranicza się do zamieszczenia wizytówkowych danych w katalogach firm. Brak strony powoduje, że potencjalni klienci znajdujący w sieci kontakt do interesującej ich firmy nie mogą znaleźć dokładnej oferty usług lub produktów. Przez co niewielu decyduje się na kontakt telefoniczny lub konsultacje w punkcie informacyjnym przedsiębiorstwa.
Po drugie: Promocja w sieci zawieszona
Brak strony internetowej lub jej nieestetyczny wygląd wiążą się także z brakiem zaprojektowanej promocji w sieci, która powinna odbywać się stale, na różnych poziomach i wykorzystująca różne kanały dostępu do klienta. Jeśli firma opiera się tylko na zamieszczaniu danych teleadresowaych w katalogach firm – nie powinna liczyć na poszerzanie się grupy lojalnych klientów. Także przerwanie promocji, zerwanie kontaktów z klientami po zakończonych transakcjach oddziałują negatywnie. To właśnie za pośrednictwem narzędzi sieciowych nowoczesne firmy powinny podtrzymywać spójność swojej grupy konsumentów.
Po trzecie i najważniejsze: Domena nieźle zakręcona
Chwytliwa nazwa, prosta, zapadająca w pamięć etc. Brzmi banalnie – lecz wciąż trudno wielu e-firmom się do tego zastosować. Gdy stały się popularne domeny zawierające polskie znaki, można było zauważyć wysyp nazw ozdobionych rodzimymi „kropkami i ogonkami”. Wygląda to efektownie – lecz nie ma co liczyć na zagranicznego kontrahenta. Dla niego nazwa będzie nie do zapamiętania. Także powinno się zrezygnować z przedrostków „e-”. „i-” - powodują liczne pomyłki i zniechęcenie w wyszukiwaniu. Także długa domena, składająca się z wielu połączonych ze sobą słów jest nie tylko mało funkcjonalna, trudna do zapamiętania, ale także problematyczna i nieestetyczna. Długie nazwy źle wyglądają na materiałach promocyjnych, a przede wszystkim rzadko zapadają w pamięć od razu. Klient za każdym razem będzie musiał poszukiwać wizytówki, aby dokładnie spisać adres.
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać